
To było niezwykłe zakończenie uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w samym centrum naszego miasta. Procesja kobiet rozpoczęła się w kościele Świętej Trójcy od śpiewu i krótkiej katechezy s.Justyny o Bożej miłości, która leczy rozczarowania i wlewa w nasze serca życiodajną nadzieję. Była to chwila na wzbudzenie intencji, aby każda z nas zawierzyła Matce Bożej to, co skrywa w sercu. Wizerunek Matki Bożej Pięknej Miłości otwierał nasz radosny pochód, który był także świadectwem dla mijanych osób i wyznaniem naszej wiary. Nasz śpiew Maryjnych pieśni na chwilę zagłuszał muzykę z pobliskich barów i tarasów. To było niezwykłe doświadczenie- zwłaszcza odcinek trasy przez Wyspę Młyńską i ul.Niedźwiedzia oraz wejście na Stary Rynek. Tam dołączyłyśmy do uczestników milczącego marszu, którzy klęczeli przed Najświętszym Sakramentem. Panowie wyruszyli z Kościoła Jezuitów po krótkiej katechezie i próbie śpiewu „Bogurodzicy”. Ich pochód także wzbudzał zainteresowanie czasem konsternację. Niektórzy klękali, widząc Najświętszy Sakrament, zatrzymywali się, robili znak krzyża. Na chwilę muzyka z pobliskich restauracji jakby trochę przycichła. Po odśpiewaniu „Bogurodzicy”, przeszliśmy do Fary na krótką modlitwę za nasze rodziny, nasze miasto.
Wierzymy, że to konkretne i proste w swej formie świadectwo wiary zaowocuje w życiu uczestników, ale także obserwatorów tego wydarzenia.
Poniżej kilka spostrzeżeń uczestników milczącej procesji mężczyzn:
„Moją uwagę, zwrócił też fakt, że przy takiej niewielkiej grupie mężczyzn, przeszliśmy dość szybko na płytę Starego Rynku, nie było też żadnych głośnych zachowań, dziwnych odzywek itp. natomiast widziałem osoby i to młode, które klękały, czyniły znak krzyża (pan na rowerze). Duże wrażenie zrobił na mnie moment, kiedy klęczeliśmy w milczeniu, oczekując wejścia pań. Te kilka minut, kiedy wpatrywałem się w Najświętszy Sakrament, sprawiło, jakby czas się zatrzymał, nie słyszałem tego całego otoczenia, miałem nawet wrażenie, że ludzie na rynku zamarli, wyciszyli się. Niesamowite było to nasze męskie milczenie, które dopełniło się w momencie radosnego wejścia pań. Podczas marszu, szczególnie przejścia ul. Magdzińskiego, gdzie te ogródki piwne, są tak blisko, gdzie wydaje się, że każdy może nas dotknąć, zaczepić. To taki jak dla mnie szczególny moment i fragment trasy”. (Jarek)
„Czułem się jakbym był uczestnikiem drogi krzyżowej i szedł za Chrystusem, którego zaraz ukrzyżują”. (Paweł)


